Profilaktyka stomatologiczna
Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że nasze uzębienie nie jest delikatnie rzecz ujmując w najlepszym stanie.
Już od dzieciństwa przodujemy w europejskich statystykach i niestety są to miejsca chwały nie przynoszące gdyż klasyfikacja odbywa się na podstawie ilości ubytków.
Dla nikogo zaskoczeniem nie powinno być także to, że winą za to powinniśmy obarczać przede wszystkim nas samych.
Największym grzechem jest brak regularnego szczotkowania.
Powinno się ono odbywać po każdym posiłku a w naszym kraju obowiązuje mit, że 2 razy w zupełności wystarczy a 3 to już fanaberia.
Czas szczotkowania to także problem gdyż przeciętny Polak poświęca tej czynności mniej niż minutę dziennie a powinien 2 minuty każdorazowo.
Bardzo mało popularna jest również nić dentystyczna służąca do czyszczenia powierzchni między zębowych.
Szczoteczką nie dojdziemy bowiem do około 25-30% powierzchni zębowych.
A jak większość dorosłych Polaków miała okazję się już przekonać, próchnica lubi rozwijać się na bocznych powierzchniach zębów, zaraz nad dziąsłem.
Naszą piętą achillesową jest również strach przed dentystą. Wizyty raz na 6 miesięcy nie zdarzają się często.
Zazwyczaj stomatolog odwiedzany jest w momencie kiedy coś już boli.
Zobacz również:
Próchnica u najmłodszych - Do niedawna panowało przekonanie, zarówno u dentystów jak i rodziców, że zęby mleczne zaatakowane próchnicą powinno pozostawiać się same sobie gdyż i tak za niedługo po prostu powypadają a w tym czasie ubytek nie będzie na tyle duży by spowodować poważne problemy.
Obecnie bardzo zdecydowanie walczy się z takim poglądem.
Próchnica jest chorobą infekcyjną.
W przełożeniu na język potoczny oznacza to, że zachowuje się jak grypa: kiedy ktoś w domu choruje to pewnie pozaraża innych domowników.
A kiedy jeden ząb zacznie się demineralizować to z czasem możemy mieć praktycznie pewność, że choroba dotknie także resztę uzębienia.